wtorek, 3 marca 2015

Dlaczego warto czytać blogi ślubne?

Kiedyś wydawało mi się to stratą czasu. Bo po co czytać o tym, jak ktoś obcy organizuje sobie ślub? Przecież nikogo nie będę sprawdzać - każdy ma prawo robić, co chce i mnie przecież nic do tego... Szerokim łukiem omijałam również wszelkie show ślubne w typie Say yes! to the dress z udziałem jakże uroczych panien i wcale nie mniej uroczych prezenterów...

Ale nie oznacza to, że o ślubie samym w sobie nie marzyłam. Te moje wynurzenia były jednak trochę mało sprecyzowane, mgliste, zmieniały się dość często. Jesteśmy razem ponad cztery lata. Zaręczyliśmy się ponad rok temu, mieszkamy razem - dziewięć miesięcy. Dla niektórych - niewiele. Inni wiedzą, że to sporo czasu na omówienie wielu rzeczy odnośnie wspólnej przyszłości i tego, jaka ma być. Czasami wydaje się nam, że już wszystko wiemy. Że w temacie wspólnej przyszłości nie ma już nic do powiedzenia - przecież ustaliliśmy, że chcemy mieć dzieci, ile, jakie imiona nam się podobają, gdzie chcemy mieszkać, co dla nas w życiu ważne... a jednak ten dzień, który ukoronuje nasz dotychczasowy związek i wprowadzi nas w nowy etap wspólnego życia był traktowany trochę po macoszemu. 

Dlaczego? Bo codzienność nie składa się zazwyczaj z rozmów o ślubie, nawet, jeśli jest się już razem kupę czasu. Bo były inne sprawy, a przecież to nie jest coś, co można zaplanować ot, tak, na szybko, w dwa dni. Oczywiście, są tacy ludzie i na pewno nie zmieniliby w swojej uroczystości nic. Ale dla mnie, dla mnie ślub jest w jakiś sposób szczególny, można powiedzieć święty. Oto dwoje ludzi chce... rozliczać się razem z podatku :). 

Żartuję. Ale czasami to też jest powód. Dla mnie to jest świętowanie miłości, oddania. I nie chciałabym robić tego zupełnie bezmyślnie. Sporo osób z naszego otoczenia bardzo nam się dziwi - bo jak to, ateiści, ślub cywilny, i co tu świętować? Państwowa ceremonia jest traktowana jako kiepski zamiennik ślubu kościelnego, konkordatowego. Być może dlatego, że dotąd musiała się odbywać w urzędzie? Bo jest krótsza? Nie wiem. Ale uważam, że każdy ślub, niezależnie od formy, ma prawo być wyjątkowym dniem nie tylko dla młodych, ale i dla ich bliskich. 

I ta postawa chęci dzielenia się naszym szczęściem z innymi, wzięła się właśnie z czytania blogów ślubnych... Bo wcześniej dałabym wiele, żebyśmy byli tylko my i świadkowie. Ale z tych relacji z przygotowań, czy już z samych ślubów, płynie tyle radosnego doświadczenia, tyle gawędzenia z przymrużeniem oka o szczególikach i niuansach, ile nie usłyszy się w ciągu jednej rozmowy. Jasne, czyjeś doświadczenie na żywo pewnie jest najlepsze - nie wiem, w naszym pokoleniu to będzie dopiero drugi ślub. Ale do bloga można sobie usiąść, wybrać, co nas najbardziej interesuje, zaczytać się. Wielu rzeczy nie dowiemy się w rozmowie - bo o szczegółach czasami łatwo zapomnieć, a nie wszyscy chcą chwalić się, ile na ślub wydali i ile było załatwiania. 

To z blogów dowiedziałam się o dekoracjach kwiatowych, o stronie, z której będziemy zamawiać zaproszenia, o tym, że spójność zaproszeń i winietek to nie wszystko, bo ślub i wesele mogą mieć motyw przewodni obecny nie tylko na papierze, ale też na sali. Że nie warto rezygnować z filmu ze ślubu, i że jednak nie chcę samego obiadu dla gości, może jednak skuszę się na pierwszy taniec i jakieś atrakcje, choć nadal odległe od polskich tradycji... 

Warto czytać blogi ślubne - nawet, jeśli nie dla trendów czy dobrych rad, to po to, żeby dowiedzieć się o czyjejś radości. Poprawić sobie nastrój, nastawić się na to, co nas czeka. Za rok, w sierpniu, to my będziemy się pobierać...



2 komentarze:

  1. Ja jako przyszła Panna młoda mam mieszane uczucia na ten temat,czy warto :-)
    Z jednej strony podpisuję się pod Twoim postem obiema rękami - sama z blogów dowiedziałam się wielu bardzo interesujących rzeczy! Znalazłam wiele pomysłów, inspiracji oraz porad, czego unikać, do których napewno się zastosuje :)
    Z drugiej strony czytając te wszystkie opisy ciągle mam poczucie,że zbyt mało starań wkładam w przygotowania swojego.

    Życzę samych radości w przygotowaniu Twojego Najważniejszego Dnia! :-) oby było tak pięknie jak sobie wymarzysz :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wkładamy w przygotowania tyle, ile możemy i ślub potrzebuje! Być może naczytałaś się już tyle, że sama dobrze wiesz, czego chcesz, więc przygotowania zajmują mniej czasu? :)

      Dziękuję! Wzajemnie - obyś w dniu ślubu przekonała się, że ilość przygotowań była dokładnie dopasowana do tego, co chciałaś osiągnąć :).
      Pozdrawiam serdecznie :).

      Usuń