Jaki pies może dać sobie radę? Zdrowy i towarzyski, ale przede wszystkim karny. Pamiętajcie, że choć Wasz pupil w domu może być słodkim kanapowcem, w sytuacji stresowej nie da się przewidzieć, jak się zachowa - może pokazać zęby, warknąć, a nawet ugryźć. Nowe miejsce i dużo osób, nawet znanych, nie zawsze tworzy dla psa komfortową sytuację. Łatwo zrozumieć, jeśli nie będziecie chcieli w tym dniu "martwić się" psiakiem - w końcu emocje sięgają zenitu, pobieracie się! To wielki krok w Waszym życiu i jeśli chcecie się tego dnia skupić na sobie, jest to całkowicie zrozumiałe i zdrowe. W trakcie przygotowań czy nawet ślubu (czy ktoś wie, czy zwierzęta wpuszczają do kościołów?) może nie być możliwości, żeby pupil był z Wami. Również sale weselne mogą nie wyrazić zgody na jego obecność, a Wy macie już wystarczająco na głowie.
My jednak - mimo tych wszystkich argumentów - doszliśmy do wniosku, że bardziej skrzywdzony będzie opuszczony psiak, niż psiak w nowej sytuacji, do której dobrze go przygotujemy.
Nasze przyjęcie będzie niewielkie, ale nasz maluch będzie znał tylko połowę gości, a jeszcze węższe grono będzie mu blisko znane - nawet dla tak energicznego i towarzyskiego stworzenia, będzie to duży ładunek emocjonalny. Wydaje mi się jednak, że na wiele można się w porę przygotować jeśli tylko się o tym pomyśli. Co więc planujemy zrobić, żeby nasz przybrany psi syn mógł spędzić z nami ten dzień?
Po pierwsze, pójdziemy z nim na szkolenie, czyli do tzw. psiego przedszkola. Choć nasz pies ma już dziewięć miesięcy, nigdy w takim nie był - szkoliliśmy go w domu. Zna podstawowe komendy, takie jak "siad", "leżeć", "zostań", "spokój", "hop", "podaj łapę" czy "przybij piątkę", ale chodzenie przy nodze? Nie. Mam wrażenie, że jest na to jeszcze trochę za młody, a co za tym idzie, nie umie jeszcze opanować szaleńczej radości spaceru. Robi jednak postępy, którym warto pomóc.
Po drugie, pewnie wybierzemy się na wizytę do behawiorysty, żeby powiedział nam, jak w konkretnych sytuacjach może się zachować nasz pies, i jak możemy mu wtedy pomóc.
Kolejna będzie wizyta u weterynarza - chociaż chodzimy z małym regularnie, nie zaszkodzi dodatkowy przegląd i porada.
Pobieramy się w sierpniu, więc zapewnimy naszemu buldożerowi cień, chłodną wodę, odpowiednią ilość jedzenia i opiekuna. Kiedy będzie miał ochotę, będzie mógł uczestniczyć w zabawie albo spędzać czas na drapaniu przez kogoś, kto od stołu nie będzie chciał odejść (a będą takie osoby).
Jest jeszcze wiele do dopracowania, ale mamy na to sporo czasu! A Wy, chcielibyście, żeby Wasi pupile mogli być z Wami w tym szczególnym dniu?
Poniżej wrzucam kilka uroczych zdjęć z Pinteresta:





Fajny post :) Pies to pies - jeszcze jakoś można zorganizować jego obecność na weselu, gorzej jak ma się królika - jak my ;) W sumie żałuję, że nie ma go choć na zdjęciach z przygotowań, mogłam go zabrać do rodziców...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia w blogowaniu!
Króliczek mógłby być biedny, fakt... chociaż faktycznie, fajnie by wyglądał na zdjęciach z przygotowań :)
UsuńRównież pozdrawiam, dziękuję!