Na temat polskiego ślubu i wesela krąży wiele mitów. Niektóre są rozpowszechnione w całym kraju, inne nie. Z jednym z nich zderzyłam się jeszcze zanim wyznaczyliśmy datę ślubu - kiedy zastanawialiśmy się, czy chcemy się pobrać w maju, czy w sierpniu, moja babcia natychmiast zaznaczyła, że miesiąc, w którym się odbędzie ślub, powinien mieć literkę "r", żebyśmy się nie rozwiedli... Poniżej zamieszczam zestawienie mitów, o których słyszałam, a o których wiem, że są właśnie - mitami.
1. Miesiąc musi mieć w sobie literkę "r", żeby nie doszło do rozwodu.
Nieprawda. Moi rodzice pobierali się w grudniu i po 11 latach małżeństwa się rozwiedli, a przez kilka kolejnych lat ciężko im było ze sobą rozmawiać. Rodzice mojego Narzeczonego pobrali się w kwietniu i w tym roku będą obchodzili swoje 25-lecie, a moi dziadkowie ślub cywilny mieli w styczniu, kościelny w kwietniu, i są razem 53 lata. Jeśli chcecie być razem i będziecie wyjaśniać wszelkie nieporozumienia na bieżąco, literka "r" ani Wam pomoże, ani Wam zaszkodzi. Śmiało możecie mieć ją w d!
2. Ślub? Tylko w sobotę!
Być może kościelny. Cywilny z pewnością nie - moi rodzice pobrali się w czwartek, my bierzemy ślub w piątek. Czasami dzieje się tak dlatego, że jest taniej, może dlatego, że jakaś konkretna data, niekoniecznie wypadająca w sobotę, jest dla młodych bardzo szczególna, a czasami dlatego, że w sobotę rano młodzi chcą wyjechać. Zdarza się i tak, że młodzi przynagleni miłością do dzieci rezerwują najbliższy termin, który też nie musi wypadać w sobotę.
3. Tylko ślub kościelny jest prawdziwym ślubem.
Nieprawda. Jest tylko jedynym z rodzajów ceremonii, na które można się zdecydować. Nawet w ślubie kościelnym w obrządku rzymskokatolickim sakramentu niejako "udzielają sobie" młodzi. Więc jeśli o młodych chodzi, to prawdziwym ślubem będzie każdy, który efekty ślubu wywrze. Ślub kościelny nie-konkordatowy nie wywrze w polskim prawie skutku. A - ostatecznie - chodzi przecież o to, żeby nasz ślub uznało nie tylko społeczeństwo, ale też państwo.
4. Wesele powinno być huczne.
Coraz więcej młodych decyduje się na małą uroczystość. Nie oznacza to, że mają siedmiu gości, ale raczej nie zapraszają osób z którymi nie utrzymują kontaktu, czy które są przyjaciółmi rodziców i ich nie znają. Małe ceremonie są o tyle urokliwe, że młodzi mają większą szansę z każdym gościem zamienić kilka słów i lepiej czują się w znanym sobie towarzystwie.
5. Na weselu powinno być dużo wódki, inaczej goście nie będą się dobrze bawili.
Znów - nie. Coraz częściej słyszy się o weselach bezalkoholowych, albo na których zamiast wódki - podano inne alkohole. Są rodziny, w których wiemy, że bliska osoba jest alkoholikiem i nie chcemy jej kusić. Poza tym to, czy goście będą się dobrze bawili, zależy wyłącznie od nich samych i ich podejścia do wesela, na które zostali zaproszeni. Byłam na weselu, na którym wódki było bardzo dużo, ale po fakcie nie byli z niego zadowoleni ani młodzi, ani goście.
6. Młodzi powinni się napić wódki z każdym gościem.
Nie, nie powinni. Powinni każdemu podziękować za przybycie. Koniec tematu.
Można wymieniać jeszcze wiele innych przekonań - "jaki pierwszy taniec, takie małżeństwo", "jeśli młodzi zobaczą się przed ślubem, to przyniesie im pecha", "pan młody nie powinien widzieć sukni panny młodej przed ślubem, bo to pech" i inne. My nie mamy się zamiaru nimi przejmować.
A Wy? Jakie znacie mity na temat wesela i ślubu? Macie zamiar brać je pod uwagę?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz